czwartek, 23 października 2014

"Dziady" (recenzja)



Tytuł: "Dziady"
Autor: Adam Mickiewicz
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2009
Ilość stron: 248
Kategoria: klasyka


*Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.




Z recenzowaniem lektur często człowiek ma problem. Jakoś za nimi nie przepadamy, bo kojarzą nam się z nudą i marnowaniem cennego czasu. Jak jest w przypadku "arcydramatu" Mickiewicza?

Drugą część gimnazjaliści znać już powinni. Ludowy, fantastyczny klimat z nutką grozy wielu młodym czytelnikom przypadł do gustu. Jednak to nie duchy, zjawy i obrzędy są największą zaletą "Dziadów", ani nawet cz. IV, w której poznajemy Gustawa - typowego człowieka epoki romantyzmu, ze wszystkimi jego cechami.  Fenomen tego utworu ukazuje dopiero cz. III, gdzie poznajemy młodych ludzi, którzy w więzieniach czekają na swój proces. Zostali skazani... no właśnie, za co? Za niewinność, za patriotyzm. Całe zło wypływa od cara Rosji i jego zgrai, czyli m.in. Senatora Nowosilcowa, który na siłę chcę się przypodobać władcy ze wschodu i za wszelką cenę pragnie wykryć w Polsce spisek. Bezwzględnie osądza i morduje młodych ludzi, myśląc jedynie o swoich interesach.

Po drugiej stronie znajdują się  patrioci, gotowi poświęcić się dla dobra narodu, dla wolności. Wśród nich pojawia się wybitna jednostka - Konrad; poeta, wieszcz, który ośmiela się bluźnić przeciw Bogu, oskarżając Go o bezczynność i obojętność wobec zła. Sam uważa się za równego Stwórcy, bo tak jak On tworzy rzeczy nieśmiertelne - pieśni, które przetrwają przez wieki. Co więcej, uważa, że sam byłby lepszym władcą niż Bóg i nie pozwoliłby na cierpienie swojego narodu. Scena "Improwizacji" jest jednym z lepszych fragmentów jakie w życiu czytałam. Ponadczasowe pytanie, które zadaje Konrad, interesuje i interesować będzie ludzi przez wszystkie pokolenia: "Czemu zło istnieje na świecie i czemu Stwórca spogląda na nie obojętnie?"



Choć Mickiewicz przedstawia tutaj cara (głównie w "Ustępie") jako ciemiężyciela narodów, bezwzględnego tyrana, który utrzymuje się przy władzy, zastraszając, terroryzując ludzi, to do samych Rosjan podchodzi z pewnym dystansem. Zauważa jednak, że to nie pochodzenie świadczy o człowieku, aczkolwiek jako naród Rosjanie nie potrafią dostrzec wolności i innego życia poza tyranią cara. Nieliczni są gotowi do buntu. Nieliczni pragną pełnej wolności. Nieliczni mają odwagę. Ci nieliczni bowiem giną młodo...

"Dziady"
są skarbnicą mądrości. Zawierają niesamowitą ilość wątków historycznych, ukazanych z punktu widzenia poety,człowieka współcierpiącego z bohaterami. Opisują dawne, ludowe zwyczaje, zniewolenie Polaków, politykę i obojętność elit
wobec sytuacji panującej w kraju, mechanizm tyranii, skutki niewoli i wbrew pozorom - dramat nadal jest aktualny.


Ocena: 7/10

*Cytat(y) z "Dziadów":

"Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże." -cz. II

"Że według bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie." - cz. II

"Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki?
Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki." -cz. IV

"będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje!" - cz. IV

Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,
I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy. - cz. IV



Przeczytane w ramach wyzwań:
-Rekord
-Czytam fantastykę
-Z półki

wtorek, 14 października 2014

Kącik filmowy - Resident Evil

Witam, drodzy blogowicze!
Dziś wpadam do Was z kolejną odsłoną Kącika filmowego, aczkolwiek przedstawię go w troszkę odmienny sposób. Tematu przewodniego nie będzie, choć motyw Zombie przejawia się w każdym z poniższych filmów. Panie i Panowie znacie może serię Resident Evil? Jeśli tak, to super! Jeśli nie... oto ona. ;)


-Przybyłam, zobaczyłam, oceniłam - Resident Evil
Fabuła (by wikipedia)
"Na początku XXI wieku Umbrella Corporation stała się jedną z największych firm zaopatrujących amerykańskie domy. Jej produkty znajdowały się w dziewięćdziesięciu procentach amerykańskich domostw. Firma czerpie zyski także z podziemnych prac nad pewnym wirusem. Któregoś dnia w siedzibie firmy dochodzi do tragedii – wirus rozprzestrzenił się poprzez wentylację, zarażając pracowników firmy. Kilka godzin po całym zajściu do siedziby korporacji udaje się specjalnie przeszkolona grupa komandosów, aby wyjaśnić, co wydarzyło się w podziemiach. Nie wiedzą, że będzie to dla nich trudna wyprawa, podczas której dowiedzą się nie tylko przyczyn tragedii, ale także tego, kim w rzeczywistości są ich towarzysze oraz oni sami."




Tak też zaczyna się cz. 1 - Resident Evil: Domena zła

Jak wypadła w moich oczach? - O dziwo, całkiem kiepsko, mimo że klimat miała świetny. Łatwo się pogubić w fabule- mnogość bohaterów, tajny wróg i te przeklęte zombie... Ale pojawia się też cudowna Alice (moja imienniczka xD) i to dzięki niej dałam szansę kolejnym częściom.

Ocena: 6/10
Zwiastun







Część druga - Resident Evil 2: Apokalipsa
Przygód Alice ciąg dalszy, kobieta tym razem stara się wydostać z niebezpiecznego, pełnych zombie miasta. Żeby nudno nie było, w międzyczasie dołączają się do niej inni ocaleni. Sama Alice z pewnych powodów przedstawionych w cz. 1, staje się istotą zmutowaną - silniejszą, inteligentniejszą, o nadnaturalnych zdolnościach. ;) Taką wersję jej uwielbiam. Drugą część "Resident..." uważam za najlepszą ze wszystkich!

Ocena: 9/10
Zwiastun







Trzecia odsłona nosi tytuł Resident Evil 3: Zagłada

Wirus T - zamieniający ludzi w zombie rozprzestrzenił się po całym świecie, co zresztą było do przewidzenia. Biedna Alice, świadoma tego, że jest ścigana przez korporację Umbrella, ucieka na odludzie. Jednak dzięki pewnemu zbiegowi wydarzeń przypadkiem ratuje życie grupie osób - jednej z niewielu ocalałych przed wirusem. Zmuszona jest więc używać swoich - można by rzec "magicznych"  mocy - co szybko zostaje zauważone przez korporację...i Alice wraz z przyjaciółmi wpada w tarapaty. Kolejna genialna część, równie dobra jak poprzednia. :) Wartka akcja, świetna bohaterka, ciekawe wątki poboczne... miodzio.

Ocena: 9/10
Zwiastun





Część IV - Resident Evil: Afterlife

I tu coś się podziało. Niby motywy te same, ale z Alice coś się dzieje. Zmienia się... jak? Nie zdradzę. Akcja jest, bohaterowie są... chyba nawet najlepiej dopracowana fabuła, a jednak ta część nie chwyciła mnie aż tak za serce. Pochwalić muszę jednak świetną muzykę ze zwiastuna... ;D

Ocena: 7/10
Zwiastun







Ostatnia część to - Resident Evil: Retrybucja

Ostatnia część, "wielki" finał... i niestety totalny niewypał. Alice wraz z ruchem oporu walczy z samą Umbrellą i przy okazji z zombiakami... ale szału już nie ma. Ostatnia część jest strasznie poplątana, niespójna... Także mam nadzieję, że pojawi się jakiś kolejny dodatek i twórcy filmu naprawią całą serię, która mimo wszystko ma ogromny potencjał. :)

Ocena: 5/10
Zwiastun





No dobra, to tyle. Co Wy sądzicie o Resident Evil? Która część jest waszą ulubioną?

piątek, 10 października 2014

"Opętanie" (recenzja)



Tytuł: Opętanie
Autor: Erica Spindler
Wydawnictwo: G+J Gruner & Jahr
Data wydania: 2011
Ilość stron: 368
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał


Jest to moja pierwsza przeczytana książka Ericy Spindler i już na wstępie przyznaję, że na pewno sięgnę po inne jej powieści. "Opętanie" może nie było arcydziełem, ale pochłonęłam je w jeden dzień i świetnie się przy nim bawiłam.

Jest to historia pewnej artystki - Miry, której pasją jest tworzenie witraży. Młoda kobieta wiele przeszła, straciła podczas huraganu Katrina swojego męża, a na dodatek ojciec zmarłego ma do niej żal i obwinia ją o śmierć syna. Żeby tego było mało, ktoś nagle niszczy jej witraże w pobliskim kościele, znajomy ksiądz zostaje zamordowany, w jej mieszkaniu ma miejsce włamanie, a sama kobieta odczuwa obecność swojego męża: czuje zapach jego balsamu po goleniu, słyszy go przez telefon albo znajduje wgłębienie w poduszce na jego łóżku. To wszystko sprawia, że Mira znów traci kontrolę nad swoimi emocjami...

Historia wydaje się całkiem ciekawa, choć do najoryginalniejszych nie należy. Żeby nudno nie było, pojawia się również postać detektywa (Spencera Malone) i jego współpracowniczki, z którą mężczyzna niekoniecznie dobrze się dogaduje.
O ile on jest całkiem sympatycznym, bystrym facetem, o tyle nie miałam pojęcia, co w roli detektywa robi jego koleżanka... Jeśli chodzi o samą Mirę - świetnie wykreowana postać, którą da się lubić - nie udaje bohaterki, gdy pojawia się niebezpieczeństwo, nie próbuje na siłę rozwiązywać zagadek, pragnie jedynie odzyskać równowagę w życiu, która ponownie zostaje zachwiana przez tajemnicze morderstwa. Taka z niej naturalnie zachowująca się kobieta po przejściach.

Narracja trzecioosobowa idealnie tu pasuje. Dzięki niej mamy możliwość obserwowania całej sytuacji z punktu widzenia głównej bohaterki, detektywa i od czasu do czasu... mordercy. Przyznaję się bez bicia, że to na wątki z tą ostatnią postacią czekałam z największą niecierpliwością, na nich bowiem opierałam swoje teorie na temat "tego złego" i dopasowywałam je do życia Miry.

W książce pojawia się również smaczny wątek miłosny, wpleciony w całość, niezakłócający biegu wydarzeń, wręcz przeciwnie - dodatkowo dopełniający go i nakręcający całą akcję. Dzięki niemu autorka nieźle zagrała na emocjach czytelnika i mniej uważnym na pewno namieszała w głowach. Dodatkowo muszę pochwalić liczne dialogi, cudowne, krótkie rozdziały, dzięki którym wręcz połknęłam całą zawartość kryminału. Zakończenie nie do końca mnie zaskoczyło, domyśliłam się w pewnym momencie, kto może być zabójcą, ale z drugiej strony ciągle, w podświadomości nie potrafiłam odrzucić innych typów.

"Opętanie" to przyjemna i okrutnie wciągająca historia, którą czyta się w mgnieniu oka i która pobudza ochotę na inne tego typu powieści. Jestem zszokowana cudownym, lekkim językiem pani Spindler. Niewątpliwie niebawem sięgnę po kolejne jej książki i mam nadzieję, że zagwarantują mi one równie przyjemny czas.


Ocena: 7/10


P.S.: Polecacie jakieś książki tej autorki? :)


Przeczytane w ramach wyzwań:

-Rekord
-Z półki

sobota, 4 października 2014

"Już nigdy się nie zakocham!" (recenzja)



Tytuł: Już nigdy się nie zakocham!
Autorzy: Cora Gofferje
Wydawnictwo: Adamus
Ilość stron: 224
Kategoria: Literatura dziecięca


Od czasu do czasu sięgam po takie książki dla dzieci/młodzieży, żeby sprawdzić jakie tendencje królują wśród tego typu literatury dla małolatów. Ostatnie moje spotkanie (no cóż - kilka lat temu) wypadło naprawdę nieźle. Czym tym razem
dowiedziałam się z "Już nigdy się nie zakocham"?
Główna bohaterka - Carlotta wyjeżdża na roczna wymianę uczniów do Ameryki. Nie robi tego w celach edukacyjnych, chce bowiem uciec jak najdalej od swego byłego, który postanowił zabawić się jej uczuciami i rzucił ją dla innej. Zrozpaczona dziewczyna postanawia (jak zresztą wskazuje tytuł) już nigdy się nie zakochać, być samodzielną i zapomnieć o dawnych chłopaku - Benie. Niestety już w samolocie poznaje jedno blond-włose ciacho, które (o zgrozo!) również ma na imię Ben.
Niebawem poznaje kolejne, tym razem brazylijskie i ciemnowłose... Jak się domyślacie szybko powstaje nam "słodki" trójkącik, jakże popularny w literaturze XXI wieku.

Narratorką i główną bohaterką jest Carlotta. Na niej skupia się cała akcje, wokół niej krążą faceci, mimo że jak sama uważa,
do piękności jej daleko. Dziewczyna totalnie dla mnie niezrozumiała...
1. Wyjeżdża do Ameryki, a swoją przyjaciółkę prosi o to, by Benowi (byłemu) nie podawała jej numerów i danych kontaktowych,
ale jak Ben nagle pragnie do niej wrócić, strzela focha na psiapsiółę o to, że nie podała mu jej numeru telefonu ani maila, przez którego B. mógłby się z nią skontaktować. Dziewczyno zdecyduj się!
2. Na początku twierdzi, że się nie zakocha, a jak pojawiają się faceci na horyzoncie to po pierwszym spotkaniu już się do nich tuli, całuje... i prawie leci do łóżka - dodam, że nawet nie jest pełnoletnia.
3. Jedzie z grupą na wycieczkę, w pewnym momencie odłącza się od niej, leci na tyły budynku/zabytku i kładzie się na trawie, żeby obserwować niebo... Nie ogarniam jej .

Kolejna rzecz, która mnie zraziła to totalnie płaski humor, który ani razu mnie nie rozbawił. Nudne dialogi, dziecinne
docinki ze strony bohaterów... Źle, bardzo źle. Akcja niczym nie zaskakuje, przewidywalna od A do Z, łącznie z zakończeniem.
Bohaterowie nie są jakoś szczególnie wyraziści ani perfekcyjnie dopracowani, przyznać jednak muszę, że poza główną bohaterką da się ich lubić.

Jest to jednak książka dla młodszych czytelników - takie krótkie powieści czytałam będąc w podstawówce. Stwierdzam jednak, że niczego mnie ona nie nauczyła, poza jedną przykrą rzeczą. Mianowicie - bycie dziewicą w naszych czasach powinniśmy uważać za powód do wstydu... Czy  właśnie tego w dzisiejszych czasach ma uczyć książka?

Poza tym, że czytało się ją dość szybko i przy okazji nauczyłam się fajnego zwrotu ("be a chicken" - być tchórzem),  nie mam z czego wystawić jej pozytywnej oceny. Jestem załamana poziomem tej książki i "mądrościami" które z niej płyną. Zdecydowanie NIE POLECAM!

Ocena: 1/10


Przeczytane w ramach wyzwania:
-Rekord (wrzesień)

wtorek, 30 września 2014

Kącik filmowy - premiery na październik


Gdzieś te filmy zaginęły w tych stosach książek... Dlatego dziś je odgrzebuję i przedstawiam Wam najciekawsze premiery kinowe na październik.





Tytuł: Krocząc wśród cieni
Reżyseria: Scott Frank
Gatunek: Dramat/ Kryminał
Premiera: 3 października
ZWIASTUN

"Prywatny detektyw, Matthew Scudder, zostaje wynajęty przez bossa narkotykowego, by dowiedzieć się kto porwał i zabił jego żonę." - Tak mi się coś wydaje, że w połowie filmów, w których gra Liam Neeson, wciela się on w rolę policjanta/detektywa, ale takiego faceta z jajami. :D Dlatego z chęcią obejrzę i ten.





Tytuł: Służby specjalne
Reżyseria: Patryk Vega
Gatunek: Sensacyjny
Premiera: 3 października
ZWIASTUN

"Po likwidacji WSI do życia zostaje powołana nowa organizacja wywiadowcza. Wkrótce trójka jej członków zaczyna mieć wątpliwości, dla kogo tak naprawdę pracuje." - Polski film sensacyjny. Śmiać się, czy płakać... a może czymś nas w końcu polskie kino zaskoczy? Czymś pozytywnym, mam nadzieję.





Tytuł: Joe
Reżyseria: David Gordon Green
Gatunek: Dramat
Premiera: 3 października
ZWIASTUN

"Historia byłego więźnia, który na swej drodze spotyka nastolatka, Gary'ego, i jego lekkomyślnego ojca alkoholika." - Dramaty uwielbiam, więc "Joe" to dla mnie pozycja obowiązkowa. :)




Tytuł: Zaginiona dziewczyna
Reżyseria: David Fincher
Gatunek: Dramat/Thriller
Premiera: 10 października
ZWIASTUN

"Po przeprowadzce Amy i Nick przeżywają kryzys. Gdy w dniu rocznicy ślubu kobieta znika bez śladu, jej mąż staje się głównym podejrzanym." - Zadziwiająco duża liczba osób chce zobaczyć ten film. Fakt, zapowiada się dość ciekawie. ;)




Tytuł: Dracula Historia Nieznana
Reżyseria: Gary Shore
Gatunek: Fantasy/ Horror
Premiera: 17 października
ZWIASTUN 

Dracula jak to Dracula... Czyżby? Coś mi się wydaje, że ta historia ujęta z troszkę innej perspektywy przypadnie mi do gustu. :) P.S.: Świetna muzyka leci w zwiastunie. ;)




Tytuł: Sędzia
Reżyseria: David Dobkin
Gatunek: Dramat
Premiera: 17 października
ZWIASTUN

"Odnoszący sukcesy adwokat powraca do rodzinnego miasta na pogrzeb matki, gdzie dowiaduje się, że jego ojciec, miejscowy sędzia, podejrzany jest o morderstwo." - Kolejny dramat, ale tym razem z...Robertem Downey Jr. :D Będzie się działo!





Tytuł: Mama
Reżyseria: Xavier Dolan
Gatunek: Dramat
Premiera:17 października
ZWIASTUN

"Owdowiała kobieta wychowująca samotnie agresywnego syna dostrzega promyk nadziei, kiedy w jej życiu pojawia się tajemnicza sąsiadka." -Kolejny dramat, tym razem z Kanady. I o dziwo cholernie mnie zaciekawił... Coś w październiku sporo takich poważnych filmów.





Tytuł: Dla ciebie wszystko
Reżyseria: Michael Hoffman
Gatunek: Melodramat
Premiera: 17 października    
ZWIASTUN

"Na pogrzebie przyjaciela dochodzi do spotkania byłych kochanków. Dawne uczucia i związane z nimi konflikty powracają." - Bardzo ładna historia na podstawie powieści Sparksa. Kojarzy mi się trochę z "Opętaniem" E. Spindler




Tytuł: Furia
Reżyseria: David Ayer
Gatunek: DramatWojenny
Premiera: 24 października
ZWIASTUN

"Pod koniec II wojny światowej załoga amerykańskich czołgistów wyrusza z zamiarem przerwania linii frontu w nazistowskich Niemczech." - Tematyka wojenna i Pitt. Chyba najbardziej wyczekiwany przeze mnie film w październiku.





Tytuł: Rogi
Reżyseria: Alexandre Aja
Gatunek: Horror
Premiera: 31 października
ZWIASTUN

"Podejrzany o gwałt i morderstwo swojej dziewczyny młody chłopak zauważa dziwne zmiany na własnym ciele, które stają się pomocne w odkryciu prawdy o śmierci ukochanej." - Taki bardziej film fantastyczny z elementami detektywistycznymi niż horror, ale zapowiada się dość ciekawie. ;)


I to tyle (aż tyle) jeśli chodzi o premiery na październik. Sporo ciekawych pozycji, głównie dramaty... niezbyt pomagają, gdy się ma jesienną depresję - czego nikomu nie życzę. Któreś zaciekawiły Was? Jeśli tak - chwalcie się. ;)



*opisy filmów i plakaty pochodzą ze strony filmweb.pl

piątek, 26 września 2014

"Wielka księga opowieści o czarodziejach. Tom I" (recenzja)

 


Tytuł: Wielka księga opowieści o czarodziejach. Tom I
Autorzy: Robert Weinberg, Michael Moorcock, Tom Holt, Diana Wynne Jones, John Morressy, Clark Ashton Smith, Steve Rasnic Tem, Richard A. Lupoff, Doug Hornig, Tim Pratt, Michael Kurland
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2010
Ilość stron: 392
Kategoria: fantastyka


Kiedyś opowiadań unikałam jak ognia. Teraz stwierdzam, że cudownie się je czyta, jak się ma mnóstwo spraw na głowie i ciężko człowiekowi zabrać się za jakąś obszerniejszą, wielowątkową powieść. Z tego też powodu sięgnęłam po "Wielką księgę...", która od jakiegoś czasu leżała samotnie ma mojej półce. Jak się łatwo domyślić, miałam przyjemność czytać o wszelkiego rodzaju czarodziejach. Przyznaję jednak, że aż takiej kreatywności autorów się nie spodziewałam.

Opowiadań jest jedenaście, pięć z nich po prostu uwielbiam ( inne również są świetne, choć nie spodobały mi się już tak bardzo). Moim faworytem jest "Drugi cień", który opowiada historię dwóch nekromantów - mistrza i jego ucznia. Dwaj mężczyźni przypadkiem odkrywają magiczny artefakt, w którym zaklęta jest tajemnicza i niezwykle potężna moc. Z czarną magią nie ma żartów, a przestrogę tą lekceważy starszy mag, uwalniając złowieszczego... cienia, który zaczyna za nim podążać, z każdą sekundą przybliżając się do jego ciała. Jak potoczyła się dalej ta historia? - tego dowiedzieć się musicie już sami. Jeśli tak jak ja macie sentyment do nekromancji i wszystkiego co Złe i Niebezpieczne - "Drugi cień" na pewno wam się spodoba.



Kolejnym genialnym opowiadaniem jest "Gra magicznej śmierci". Wyróżnia się ono dość mocno na tle pozostałych, bowiem ciężko powiedzieć tu o zastosowaniu magii, raczej uznałabym to za zaawansowaną technologię (no chyba, że jedno i drugie uznajemy za to samo). W skrócie - chłopak kupuje sobie grę, która ma 6 poziomów. Musi w niej wykorzystywać logiczne, strategiczne myślenie, by przejść do kolejnej misji. Zagrać w nią może tylko raz dziennie. Gdy przechodzi pierwszy level, tego samego dnia dowiaduje się o śmierci młodego chłopaka, który posiadał takie samo nazwisko jak jego przeciwnik z gry... Jak się domyślacie, ciekawski młodzieniec postanawia grać dalej, mimo że ostatni etap nosi nazwę "Śmierć własna".

Do grona moich ulubionych zaliczam również "Rower wiedźmy" o prawie że nieśmiertelnej czarownicy, która odkryła sekret wiecznego życia. Nie trzeba wcale jeść dwadzieścia pomidorów dziennie, by zawsze być młodym, nie. Wystarczy co jakiś czas powtarzać pewien schemat morderstwa... w którym udział wziąć muszą młode dzieciaki. Jeszcze inne, równie ciekawe opowiadanie nosi tytuł "Zegarmistrz". Jak wskazuje tytuł jest ono o... zegarmistrzu, ale nie takim byle jakim... Prawdziwa z niego złota rączka, ale prócz naprawiania czasomierzów, ma jeszcze inne hobby - bawienie się Czasem. Przyznaję się bez bicia, główny bohater mnie oczarował... *.*  Ostatni z moich faworytów to "Siedem kropli krwi" - ostatnie opowiadanie, taka wisienka na torcie. Historia detektywa, którego najnowszym zleceniem, jest odnalezienie Graala. Jak się okazuje owy artefakt to nie tylko legenda - to potężna rzecz, którą chcą wykorzystać...dealerzy narkotyków. A czemu? Nie zdradzę.



W pozostałych opowiadaniach możecie się spotkać np. z typowym, średniowiecznym czarodziejem, który miał nietypowe pragnienie - stworzenia sobie kobiety idealnej, która by go pokochała. Jeszcze w innym poznacie kogoś w rodzaju faceta-czarodzieja XXI wieku, tylko pracującego w dość haniebnym dla niego zawodzie - za pomocą magii sprawdza beczki z rybami, aż pewnego razu w jednej z nich odkrywa...smoka. Ani zwierze, ani czarodziej nie są w tym przypadku tacy, za jakich zwykliśmy ich uważać. Jeszcze inna historia opowiada o czarodzieju-detektywie i jego pomocnicy Elfce oraz o nowatorskich (magicznych) metodach ścigania przestępców...

Pomysłów co niemiara, ale każdy z nich jest oryginalny i często posiada nieprzewidywalne zakończenie. Jak głosi Przedmowa, nie znajdziecie tu słodkich, brodatych, sympatycznych staruszków. Nie, tutejsi czarodzieje skrywają mroczne sekrety, twardo stąpają po ziemi, są przesiąknięci złem do szpiku kości i wcale nie uważają, że zabawa ludzkim życiem to coś złego. Opowiadania czyta się niezwykle szybko, a każde z nich dodatkowo poprzedzone jest rewelacyjnym rysunkiem, nawiązującym do treści - co jak co, ale Fabryka Słów zadbała o szatę graficzna książki.

"Wielką księgę opowieści o czarodziejach" polecam więc wszystkim, którzy lubują się w magii i czarodziejach wszelakiej maści. Jeśli chodzi o mnie - nie mogę się doczekać, jak dorwę się do drugiego tomu z opowiadaniami o tych zacnych osobowościach.

Ocena: 7/10

Cytaty:

"Jakże łatwo omamić nawet najsilniejszych mężczyzn, udając, że im się ustępuje."

"Martwi nigdy nie zdradzają sekretów."

"Dwoje ludzi dochowa tajemnicy tylko wtedy, gdy jedno z nich nie żyje"




*wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki
**grafika pochodzi ze strony fabrykaslow.com.pl (przykładowe rysunki z recenzowanej książki)


Przeczytane w ramach wyzwań:
-Rekord
-Czytam fantastykę
-Elfie oblicza

środa, 24 września 2014

"Wielki Nicolae" (recenzja)



Tytuł: Wielki Nicolae
Autor: Kazimierz Dymel
Wydawnictwo: KAW
Data wydania: 1993
Ilość stron: 208
Kategoria: biografia/pamiętnik/powieść historyczna



"Trzeba deptać, by nie być zdeptanym."


Nie należy oceniać książki po okładce, więc po zapoznaniu się z opisem, zaczynam czytać.
Szybko poznaję niejakiego Victora Menescu - najbliższego współpracownika owego wielkiego Nicolae Ceausescu (rumuńskiego polityka komunistycznego) i jego historię. Jak się okazuje Victor przez przypadek z bycia pionkiem wzrasta do rangi jednego z najważniejszych ludzi w kraju. Staje się doradcą rumuńskiego dyktatora, pomysłodawcą reżimu, zapalonym komunistą, człowiekiem nieobliczalnym...

Victor to bohater fikcyjny, choć nie wpadłabym na to, gdybym wcześniej nie zapoznała się z historią Rumuni, tak świetnie jest dopracowany, tak realistyczny. O tym człowieku nie znalazłam (na szczęście!) żadnych informacji. Postać ta stała się uosobieniem cech i motywów, które kierowały dyktatorem Rumunii w czasie jego rządów. Głównym celem Victora jest bowiem przekształcenie Rumunów w stado bezmyślnych zwierzątek, nieustannie kontrolowanych przez partię (przypomina Wam to  "Rok 1984"? Jak najbardziej trafne skojarzenie). By osiągnąć cel, posługuje się on  Nicolaem Ceausescu. Dyktator szybko staje się  zabawką w jego ręku i karmiony słodkimi słówkami spełnia nieświadomie każdą jego wolę.

Poza świetnie dopracowanym głównym bohaterem, bardzo spodobało mi się wytłumaczenie działania ideologii komunistycznej. Jeśli kogoś interesują motywy jakimi mógł kierować się Stalin, Lenin czy inni im podobni, bardzo polecam tę książkę. Mam wrażenie, że Kazimierz Dymel świetnie zrozumiał, o co w tej polityce chodzi...



Okładka również o czymś świadczy. Seksualnych orgii jest tu co niemiara. Opis na tyle książki głosi, że "(...)fantastyczne seksualne tęsknoty i obłąkańcze marzenia bohatera, należą do najśmielszych w literaturze, nie tylko polskiej". No cóż, od wydania powieści minęło kilkadziesiąt lat i "zbereźne" momenty zapisane w książce nie zrobią na współczesnym czytelniku większego wrażenie. Po tym względem "Pięćdziesiąt twarzy Greya" na pewno stoi wyżej w rankingu niż "Wielki Nicolae".

Jeśli zaś chodzi o głębsze uczucia przedstawione w powieści (które cechują nawet zapalonego komunistę Victora) - uważam, że ich przedstawienie nie powinno budzić większych zastrzeżeń. Tematy takie jak miłość, oddanie drugiej osobie, cierpienie z powodu zdrady jak najbardziej ubarwiają całą historię i nadają jej smaczku.

Na koniec wspomnę o zakończeniu, które o dziwo mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że życie bohatera podąży w takim, a nie innym kierunku. Gdy skończyłam czytać, od razu do głowy wpadła mi pewna myśl - "Jak dobrze, że Victor to tylko postać fikcyjna. Ktoś taki jak on, mógłby śmiało zniszczyć życie setek tysięcy, a nawet milionów ludzi."


Ocena: 6,5/10


Cytaty z książki:

"Obsesje bywają silniejsze od instynktu samozachowawczego."

"Człowiek uczciwy w walce z łajdakiem, stosującym łajdackie reguły, musi przegrać. Chyba że zastosuje jego metody."

"Z historii wiemy, że dłonie, która biją rzęsiste brawa, potrafią też zwinnie przybijać do krzyża."


"Łzy są jak pieszczoty prostytutki; przynoszą ukojenie na krótki jedynie czas."
- podoba mi się ten cytat.

Przeczytane w ramach:

-Rekord
-Z półki
-Grunt to okładka (wrzesień)
.