sobota, 23 listopada 2013

"Ostatnia bitwa" - recenzja





Tytuł: Ostatnia bitwa
Autor: Clive Staples Lewis
Seria: Opowieści z Narnii tom 7
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 196
Kategoria: fantastyka dla dzieci


*"Światło wschodzi, kłamstwo pierzcha"

I
nadszedł ten czas, kiedy trzeba się pożegnać z magiczną Narnią, mieszkającymi w niej wspaniałymi stworzeniami oraz sympatycznymi bohaterami.


To już ostatnia historia. Głównym bohaterem jest młody, narnijski król Tirian.
Jego problemy zaczynają się w momencie, gdy "podróbka" Aslana pojawia się w jego kraju.
Grupa podstępnych stworzeń przebiera niewinnego osła za Wielkiego Lwa, a następnie manipuluje w ten sposób nieświadomymi mieszkańcami Narnii. Bo w końcu żadne mówiące zwierze nie sprzeciwi się woli "Aslana".

Król Tirian nie wierzy jednak, że to prawdziwy Lew nawiedził Narnię. Pozostaje więc wierny swoim przekonaniom i postanawia za wszelką cenę zdemaskować wroga.


W tym właśnie momencie czytelnik zaczyna główkować, jak zakończy się ta opowieść. Emocje sięgają zenitu, bo zdaje sobie sprawę z tego, że to ostatnia część i wszystko może się wydarzyć. Przyznam, że również ja, mimo iż nie mam 9 lat, byłam niezmiernie ciekawa finału. Wszystko byłoby pięknie i fajnie gdyby nie główny bohater...

Tirian był młodym, ale dorosłym władcą, niestety jego zachowanie pasowało raczej do dziesięcioletniego chłopca. Był nieodpowiedzialny, zbyt porywczy i nierozważny. Pytam się więc - Po co uczyć dzieci takiej postawy? Mam wrażenie, że ta postać niczego dobrego nie wniosła do książki.

Nie byłoby Narnii, gdyby nie zjawiły się w niej ziemskie dzieci - tym razem są to znani nam już Eustachy i Julia - niestety mojej sympatii nie zdobyli. O tyle dobrze, że przez rok (bo taki okres minął na Ziemi) trochę podrośli i z mądrzeli.


Na szczęście sama Narnia niewiele się zmieniła. Nadal mieszkają w niej gadające zwierzęta i magiczne istoty takie jak nimfy, fauny czy centaury. Kraina ma swój klimat, który nadal czuć, więc przynajmniej na to nie mogę narzekać. :)


Kolejna sprawa, o której nigdy wcześniej nie wspominałam, a przy ostatnim tomiku warto by coś takiego napisać. Cykl Opowieści z Narnii zaliczam prawie w całości do kategorii książek dla dzieci. Historie są z pozoru banalne,  dorosłego człowieka mogą irytować, ale jeśli się im dobrze przyjrzeć, to zawierają w sobie coś bardzo cennego.

Mowa o drugim, symbolicznym znaczeniu. Ktoś kto choć trochę orientuje się w sprawie Biblii, na pewno dostrzega podobieństwo między Aslanem, a Bogiem. Praktycznie w każdej części pojawiają się jakieś znaki; Aslan poświęca się za ludzi, tworzy świat, a raz  nawet zamienia się w baranka. To jest fakt, dlaczego również dorośli powinni przeczytać tę serię. Biblia zawiera prawdy życiowe i moralne, a Opowieści z Narnii są jej takim bardzo krótkim i zwięzłym streszczeniem. Jest to jedna z tych rzeczy, które mi się bardzo spodobały. Oryginalnie. :) 


Na koniec koniecznie muszę pochwalić oprawę graficzną wszystkich książek tejże serii spod ręki wydawnictwa Media Rodzina. Świetne ilustracje w książkach idealnie odzwierciedlające klimat Narnii, ale przede wszystkim najpiękniejsze na świecie okładki, od których po prostu nie można oderwać wzroku. Kolorowe, na temat, patrząc na nie od razu wie człowiek, czego może się spodziewać. Brawa za to!








Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam cały cykl, który kończy się na tej, mimo wszytko, niezwykłej książce. Na pewno nie pożałujecie, jeśli się z nią zapoznacie. No i kto wie? Może uda Wam się nawet spotkać Aslana...


Ocena: 7/10



*Cytaty:


"Tak czy inaczej, każdy zawsze czuje się lepiej, gdy w końcu podejmie jakąś decyzję."

"Pamiętaj, że wszystkie światy biegną do swego końca, oraz że szlachetna śmierć jest skarbem i nikt nie jest zbyt ubogi, aby go nabyć"


*wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki

6 komentarzy:

  1. Mnie jakioś Opowieści z Narnii nie przypadły do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja! Super, że zauważyłaś odniesienia do Biblii - nigdy nie pomyślałam o "Opowieściach z Narnii" w ten sposób. Myślę, że Lewis, odnosząc się do największego światowego bestselleru przekazuje najważniejsze wartości tym, dla których Biblia jest zbyt ciężką lekturą.

    Z Twojego opisu król Tirian skojarzył mi się z królem Joffreyem z "Pieśni Lodu i Ognia". Z tym, że Tirian jest bohaterem cyklu powieści dla dzieci, a Joffrey dla dorosłych, więc siłą rzeczy intensywność ich wad i okropnych zachowań różni się. Nie wiem, co ci młodzi władcy mają w głowach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może kiedyś się zabiorę za tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za mną dopiero pierwsze trzy części ;) Kiedyś mam nadzieję przeczytać całą serię od początku.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pan J., to gówniarz jakich mało! Okropna postać! :) Aż trudno uwierzyć w to, że można być takim KIMŚ ("człowiekiem" trudno go nazwać!) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez czytam Narnię, ale ostatniej części jeszcze nie przeczytałam. Aktualnie odłożyłam książkę " Siostrzeniec czarodzieja ", nie skończoną;)
    Pisałaś, na moim blogu, że kochasz polskie góry, to zapraszam Cię do mojego postu, który napisałam tuż po powrocie z Zakopanego :) http://moj-ksiegozbior.blogspot.com/2013/08/zakochana-w-polskich-wyzynach.html

    OdpowiedzUsuń

.