No i przyszła kolej na mnie.
Nominację otrzymałam od Grey (LINK), za co serdecznie dziękuję. ;)
1.Gdybyś mógł/a spełnić jedno marzenie. Wahałabyś/aś (się)?
2.Ulubiony kwiat?
3.Na jakiej osobie się wzorujesz?
4.Gatunek muzyczny którego najchętniej słuchasz to...?
5.Zamknij oczy i wyobraź sobie las. Jaki on jest?
6.Przyjaciel to dla Ciebie?
7.Co robisz w wolnej chwili?
8.Czym jest dla Ciebie wiara?
9.Co sprawia Ci największą radość?
10.Udzielasz się charytatywnie?
Ad1. Nigdy! Mogłabym spełnić każde swoje marzenie, bez zastanowienia - oczywiście gdyby się dało, bo większość z nich jest po prostu nierealna.
Ad2. Niezapominajka alpejska (Żabie oczka xD)
Ad3. Nie ma kogoś takiego, bo nie chcę od nikogo "odgapić życia".
Ad4. Rock amerykański, muzyka filmowa.
Ad5. Wysoki, iglasty, przez gałęzie przedostaje się jasne światło księżyca, gdzieś za nim jest
wodospad, słychać go. Siedzę na zielonej trawie, konary drzew świecą się, jakby osiadły na nich robaczki świętojańskie...
Ad6. Niby takie łatwe pytanie, a nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Nie wiem, kto to jest przyjaciel (?). O.O
Ad7. Śpię, ewentualnie czytam książki lub słucham muzyki...ale spanie to moje największe hobby.
Interesuję się tym od dziecka. ;D
Ad8. Sensem istnienia. Gdyby nie ona, nie wierzyłabym w życie pozaziemskie. A gdyby nie w wiara w Raj, nie chciałoby mi się żyć.
Ad9. Promienie słoneczne i spanie (nie, tu już żartuję) - wystarczą mi ciepłe promyki tego
ciała niebieskiego. ;)
Ad10. Tak. W wolontariacie - pomagam dzieciakom z biednych rodzin :)
Teraz ja nominuję wasze blogi, choć wiem, że pewnie większość z was brała już w tym udział.
- czytadlatetiisheri.blogspot.com
- written-by-bird.blogspot.com
- books-silence.blogspot.com
- niebo-pieko-ziemia.blogspot.com
- coolturalna.blogspot.com
- little-book-things.blogspot.com
Moje pytania do was:
1. Co najbardziej kochasz na tym świecie?
2. Wierzysz w życie pozaziemskie?
3. Jaki rodzaj filmów preferujesz?
4. Masz rodzeństwo? Lubisz je? (2 w 1)
5. Twoje wymarzone wakacje to...?
6. Gdybyś miała/miał możliwość przenieść się do innego świata, jak by on wyglądał?
7. Kisiel vs budyń?
8. Pierwsze skojarzenie dotyczące słowa "wakacje"?
9. Prowadzisz aktywny tryb życia?
10. Pizza vs pierogi z jagodami?
11. (typowe pytanie) Jedno z twoich marzeń...?
Na koniec życzę wszystkim po prostu Wesołych, Spokojnych i Przyjemnych Świąt! :)
niedziela, 31 marca 2013
czwartek, 28 marca 2013
"Wszystko co kocham"
Dziś mam dla Was coś z deka odmiennego... :)
...a w zasadzie tomik poezji pewnej sympatycznej kobiety, która nazywa się po prostu Barbara Wójcik.
Pani Basia jest dyrektorem Gimnazjum im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Oleśnie i nauczycielem matematyki, absolwentką Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie. Od 2000 roku w ramach rozwijania zainteresowań i pasji zajmuje się malarstwem, ale również twórczością literacką. Wydała - "Krajobraz Bogiem znaczony" - publikacja o tematyce religijnej, patriotycznej i wychowawczej oraz tomiki poezji: "Słowa najcichsze", "Okruchy dobroci", "Szeptem", "Wszystko co kocham" i właśnie dziś chciałabym przedstawić jeden z tych tomików.
"Wszystko co kocham" dostałam od samej autorki z pięknie, odręcznie napisaną dedykacją.
To taka mini nagroda za wernisaż owej pani, w którym czynnie brałam udział.
Przejdźmy jednak do samego "podarunku".
Owy tomik rozpoczyna wiersz Marka Rudzińskiego - jest to krótki, zwięzły tekst, pełniący funkcję wstępu. Dalej mamy możliwość zapoznać się z poezją pani Wójcik. Nie jest to może poetka na miarę Wisławy Szymborskiej, ale jej utwory równie mocno zapadają w pamięć i pobudzają wyobraźnię czytelnika. Sama autorka o swoich wierszach mówi: "Moja twórczość dotyczy przeżyć wewnętrznych człowieka, jego relacji ze Stwórcą i zachwytu nad pięknem "małych Ojczyzn"" i rzeczywiście tak jest. Każdy z tych 60 wierszy ma swój ciepły, przyjemny i niezwykły klimat, który po prostu oczarowuje czytelnika. Jak dla mnie wielką zaletą jest ich prostota i przejrzystość - wszystko w sumie podane jak na tacy, ale w bardzo subtelny, delikatny i optymistyczny sposób.
Cóż tu więcej pisać - polecam wszystkim "poezjoholikom". :)
Ciągle wędruję
między niebem a ziemią
niezmiennie przemierzam
krainę uśmiechu i łez
mieszam moje szczęście z niepokojem
dotykam traw i obłoków
pragnę tego co niedosięgłe
bo inaczej nie umiałabym żyć
szukam ciszy pośród burz
i tęczy na pajęczej nici
ciągle niepoprawna
zapatrzona w gwiazdy
choć pod stopami mam ten sam piasek
zrywam kolejne płatki życia
z ogrodu który otrzymałam w darze
więc wędruję
między wierszem a prozą
szczęśliwa że mogę wędrować.
Barbara Wójcik - "Wędrówka"
P.S. Znowu nowy nagłówek, bo tamten był trochę za ciemny. I jak wrażenia?
Ta piosenka mi ostatnio siedzi w głowie i coś nie chce wyjść. ;P
...a w zasadzie tomik poezji pewnej sympatycznej kobiety, która nazywa się po prostu Barbara Wójcik.
Pani Basia jest dyrektorem Gimnazjum im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Oleśnie i nauczycielem matematyki, absolwentką Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie. Od 2000 roku w ramach rozwijania zainteresowań i pasji zajmuje się malarstwem, ale również twórczością literacką. Wydała - "Krajobraz Bogiem znaczony" - publikacja o tematyce religijnej, patriotycznej i wychowawczej oraz tomiki poezji: "Słowa najcichsze", "Okruchy dobroci", "Szeptem", "Wszystko co kocham" i właśnie dziś chciałabym przedstawić jeden z tych tomików.
"Wszystko co kocham" dostałam od samej autorki z pięknie, odręcznie napisaną dedykacją.
To taka mini nagroda za wernisaż owej pani, w którym czynnie brałam udział.
Przejdźmy jednak do samego "podarunku".
Owy tomik rozpoczyna wiersz Marka Rudzińskiego - jest to krótki, zwięzły tekst, pełniący funkcję wstępu. Dalej mamy możliwość zapoznać się z poezją pani Wójcik. Nie jest to może poetka na miarę Wisławy Szymborskiej, ale jej utwory równie mocno zapadają w pamięć i pobudzają wyobraźnię czytelnika. Sama autorka o swoich wierszach mówi: "Moja twórczość dotyczy przeżyć wewnętrznych człowieka, jego relacji ze Stwórcą i zachwytu nad pięknem "małych Ojczyzn"" i rzeczywiście tak jest. Każdy z tych 60 wierszy ma swój ciepły, przyjemny i niezwykły klimat, który po prostu oczarowuje czytelnika. Jak dla mnie wielką zaletą jest ich prostota i przejrzystość - wszystko w sumie podane jak na tacy, ale w bardzo subtelny, delikatny i optymistyczny sposób.
Cóż tu więcej pisać - polecam wszystkim "poezjoholikom". :)
Ciągle wędruję
między niebem a ziemią
niezmiennie przemierzam
krainę uśmiechu i łez
mieszam moje szczęście z niepokojem
dotykam traw i obłoków
pragnę tego co niedosięgłe
bo inaczej nie umiałabym żyć
szukam ciszy pośród burz
i tęczy na pajęczej nici
ciągle niepoprawna
zapatrzona w gwiazdy
choć pod stopami mam ten sam piasek
zrywam kolejne płatki życia
z ogrodu który otrzymałam w darze
więc wędruję
między wierszem a prozą
szczęśliwa że mogę wędrować.
Barbara Wójcik - "Wędrówka"
P.S. Znowu nowy nagłówek, bo tamten był trochę za ciemny. I jak wrażenia?
Ta piosenka mi ostatnio siedzi w głowie i coś nie chce wyjść. ;P
środa, 13 marca 2013
Stosik 3
Na dziś mam dla was mini stosik z ostatniego miesiąca.
Od góry:
1. "Historia Lisey" S. King
2. "Niedokończone opowieści" J.R.R. Tolkien
3. "Misja Ambasadora" T.Canavan (jeszcze mi "Łotra" brakuje i będzie pełna Trylogia Zdrajcy)
4. "Zbieracz burz tom II" M.L.Kossakowska
5. "Córka Laguny" Michelle R. Lovric
6. "Gone: Zniknęli. Faza pierwsza Niepokój" M.Grant
I to chyba wszystko na dziś. ;)
Jak widzicie, na razie olałam książki, ale to się niebawem zmieni. Jestem już po konkursie, 22 marca Bierzmowanie, w kwietniu egzaminy...a potem mogę czytać ile wlezie. ;D
P.S. Jak się podoba nowy nagłówek?
1. "Historia Lisey" S. King
2. "Niedokończone opowieści" J.R.R. Tolkien
3. "Misja Ambasadora" T.Canavan (jeszcze mi "Łotra" brakuje i będzie pełna Trylogia Zdrajcy)
4. "Zbieracz burz tom II" M.L.Kossakowska
5. "Córka Laguny" Michelle R. Lovric
6. "Gone: Zniknęli. Faza pierwsza Niepokój" M.Grant
I to chyba wszystko na dziś. ;)
Jak widzicie, na razie olałam książki, ale to się niebawem zmieni. Jestem już po konkursie, 22 marca Bierzmowanie, w kwietniu egzaminy...a potem mogę czytać ile wlezie. ;D
P.S. Jak się podoba nowy nagłówek?
sobota, 2 marca 2013
"Tehanu"
Jeśli nie czytałeś/łaś poprzednich części z owego cyklu, a masz taki zamiar, nie zagłębiaj się zbytnio w poniższą recenzję.
"...krzywda przyciąga krzywdę...I nigdy żadnych ludzkich ramion"
Tytuł: "Tehanu"
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze tom 4
Wydawnictwo: Phantom Press International
Ilość stron: 191
Ocena 4/10
Cytaty:
"...czyjaś wolność oznacza brak wolności drugiego"
"...życie daje przyjemność i chwałę, kiedy ma się pracę do wykonania i jest się w stanie ją
wykonać"
"Czy zatem mężczyźni różnią się tym od kobiet?
-A czym się nie różnią?
-Nie wiem (...) Wydaje mi się, że wymyślamy większość tych różnic, a później na nie
narzekamy"
"Mężczyzna rozdaje (...) kobieta zabiera"
"Najładniejszy głos na świecie na nic się zda, jeśli umysł nie zna pieśni"
"To nie broń i nie kobieta może stworzyć mężczyznę, ani też magia, ani jakakolwiek moc, nic
poza nim samym"
"Poza zapłatą, nagrodą, wykupem - poza wszystkimi transakcjami i równowagami jest wolność"
"Ale kobiety chyba boją się własnej siły, boją się samych siebie"
"Cała wielkość człowieka oparta jest na wstydzie, zbudowana z niego"
*wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki
"...krzywda przyciąga krzywdę...I nigdy żadnych ludzkich ramion"
Tytuł: "Tehanu"
Autor: Ursula K. Le Guin
Seria: Ziemiomorze tom 4
Wydawnictwo: Phantom Press International
Ilość stron: 191
Na tronie Ziemiomorza nareszcie zasiadł król, a dzięki temu w końcu
miał zapanować: pokój, dostatek i szczęście. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko
to się spełniło; bandy piratów powoli zostały rozproszone, zmniejszyła się liczba
kradzieży i morderstw, ale mimo wszystko, gdzieś w niewielkim zakątku tego
potężnego Archipelagu, komuś pozornie małemu stała się wielka krzywda...
A mowa tu o dziewczynce o imieniu Therru, cudem uratowanej z płomieni.
Młoda osóbka została zmaltretowana i wrzucona do ognia przez tajemniczych,
okrutnych ludzi, którzy prawdopodobnie byli jej rodzicami. Jednak dzięki pomocy
dorosłej już Tenar (głównej bohaterki "Grobowców Atuanu") udało jej się przeżyć.
Jaką rolę odegrała w tej historii? To już tajemnica.
miał zapanować: pokój, dostatek i szczęście. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko
to się spełniło; bandy piratów powoli zostały rozproszone, zmniejszyła się liczba
kradzieży i morderstw, ale mimo wszystko, gdzieś w niewielkim zakątku tego
potężnego Archipelagu, komuś pozornie małemu stała się wielka krzywda...
A mowa tu o dziewczynce o imieniu Therru, cudem uratowanej z płomieni.
Młoda osóbka została zmaltretowana i wrzucona do ognia przez tajemniczych,
okrutnych ludzi, którzy prawdopodobnie byli jej rodzicami. Jednak dzięki pomocy
dorosłej już Tenar (głównej bohaterki "Grobowców Atuanu") udało jej się przeżyć.
Jaką rolę odegrała w tej historii? To już tajemnica.
Drugą czołową bohaterką jest, zwana na co dzień Panią Gohą,
Tenar. Ostatnio czytałam o niej, jako młodej, silnej, ale również zdezorientowanej
i zagubionej dziewczynie, która poszukiwała swojego miejsca na ziemi.
Teraz wyrosła, jest matką dwojga dorosłych dzieci i wdową zarazem. Opiekuje się
nie tylko domom Ogiona, w którym postanowiła mieszkać, ale również swoją
przybraną córką, a to nie lada wyzwanie. Nie chodzi o to, że Therru sprawia jakieś
problemy, nie. To ludzie brzydzą się jej, unikają jej, uważają, że przynosi
nieszczęścia. Znajdują się i tacy, którzy chcą ją za wszelką cenę zgładzić.
Ged schodzi na drugi plan. Wrócił do dawnego życia po utracie mocy, popadł
w deprechę i nie wie co ze sobą zrobić. I to pierwsza rzecz, która mnie
niemiłosiernie zdenerwowała.
Czytając wcześniejsze części miałam o Krogulcu znacznie inną opinię.
Myślałam, że jest on wzniosły, cierpliwy, ale na pewno nie egoistyczny! - jak się
tu okazało. Owszem, dopiero po długich przemyśleniach w końcu stwierdza, że
nie można się załamywać i trzeba dalej żyć i pomagać, ale jak dla mnie to
już trochę za późno.
Kolejna sprawa - cała akcja...co ja piszę?! Całkowity brak akcji!
Myślałam, że nie doczytam tej części do końca. Zapowiadało się fajnie, a potem...
totalna kicha. Jedyny emocjonujący moment obejmuje ostatnie 10 stron
książki. Wielka szkoda, że tylko na to stać było autorkę.
Za co jednak można pochwalić IV część Ziemiomorza?
W tej, jak i w poprzednich częściach, było sporo opisów przyrody, a świat
wykreowany przez Ursulę K. Le Guin jest naprawdę rewelacyjny i dość
przyjemnie się o nim czyta.
W książce znalazł się jeden z moich ulubionych bohaterów, a mianowicie Arren,
który zasiadł na tronie Ziemiomorza. Rzadko zdarza mi się pokochać jakąś
książkową postać, a właśnie tak jest w tym przypadku. Młodzieniec nic,
a nic się nie "pogorszył", za to wyrósł, dojrzał i nadal pozostał bystrym i
uprzejmym, wrażliwym na ludzkie cierpienie, człowiekiem.
W tej części pojawił się również wątek dotyczący jednej z teorii, mówiącej o tym,
skąd wzięli się ludzie Ziemiomorza. Nie myślcie, że od bogów, albo małp,
bo nie. Tamtejsi mieszkańcy pochodzą od Smoków i mają z nimi wiele
wspólnego. Nie będę zdradzać szczegółów, a nóż widelec, ktoś z was będzie
chciał to przeczytać.
To chyba tyle plusów. Mimo, że książka ma swoje zalety, posiada ukryte
drugie dno i zawiera wiele prawd moralnych (o, i jeszcze to!), nic to nie daje,
bo 180 stron jest całkowitym brakiem akcji, a czytelnik umiera z nudów.
Stwierdzam więc, że jest to najgorsza, jak dotąd, ze wszystkich części cyklu
Zmiemiomorze. Mam nadzieję, że na kolejnej się nie zawiodę.
Tenar. Ostatnio czytałam o niej, jako młodej, silnej, ale również zdezorientowanej
i zagubionej dziewczynie, która poszukiwała swojego miejsca na ziemi.
Teraz wyrosła, jest matką dwojga dorosłych dzieci i wdową zarazem. Opiekuje się
nie tylko domom Ogiona, w którym postanowiła mieszkać, ale również swoją
przybraną córką, a to nie lada wyzwanie. Nie chodzi o to, że Therru sprawia jakieś
problemy, nie. To ludzie brzydzą się jej, unikają jej, uważają, że przynosi
nieszczęścia. Znajdują się i tacy, którzy chcą ją za wszelką cenę zgładzić.
Ged schodzi na drugi plan. Wrócił do dawnego życia po utracie mocy, popadł
w deprechę i nie wie co ze sobą zrobić. I to pierwsza rzecz, która mnie
niemiłosiernie zdenerwowała.
Czytając wcześniejsze części miałam o Krogulcu znacznie inną opinię.
Myślałam, że jest on wzniosły, cierpliwy, ale na pewno nie egoistyczny! - jak się
tu okazało. Owszem, dopiero po długich przemyśleniach w końcu stwierdza, że
nie można się załamywać i trzeba dalej żyć i pomagać, ale jak dla mnie to
już trochę za późno.
Kolejna sprawa - cała akcja...co ja piszę?! Całkowity brak akcji!
Myślałam, że nie doczytam tej części do końca. Zapowiadało się fajnie, a potem...
totalna kicha. Jedyny emocjonujący moment obejmuje ostatnie 10 stron
książki. Wielka szkoda, że tylko na to stać było autorkę.
Za co jednak można pochwalić IV część Ziemiomorza?
W tej, jak i w poprzednich częściach, było sporo opisów przyrody, a świat
wykreowany przez Ursulę K. Le Guin jest naprawdę rewelacyjny i dość
przyjemnie się o nim czyta.
W książce znalazł się jeden z moich ulubionych bohaterów, a mianowicie Arren,
który zasiadł na tronie Ziemiomorza. Rzadko zdarza mi się pokochać jakąś
książkową postać, a właśnie tak jest w tym przypadku. Młodzieniec nic,
a nic się nie "pogorszył", za to wyrósł, dojrzał i nadal pozostał bystrym i
uprzejmym, wrażliwym na ludzkie cierpienie, człowiekiem.
W tej części pojawił się również wątek dotyczący jednej z teorii, mówiącej o tym,
skąd wzięli się ludzie Ziemiomorza. Nie myślcie, że od bogów, albo małp,
bo nie. Tamtejsi mieszkańcy pochodzą od Smoków i mają z nimi wiele
wspólnego. Nie będę zdradzać szczegółów, a nóż widelec, ktoś z was będzie
chciał to przeczytać.
To chyba tyle plusów. Mimo, że książka ma swoje zalety, posiada ukryte
drugie dno i zawiera wiele prawd moralnych (o, i jeszcze to!), nic to nie daje,
bo 180 stron jest całkowitym brakiem akcji, a czytelnik umiera z nudów.
Stwierdzam więc, że jest to najgorsza, jak dotąd, ze wszystkich części cyklu
Zmiemiomorze. Mam nadzieję, że na kolejnej się nie zawiodę.
Ocena 4/10
Cytaty:
"...czyjaś wolność oznacza brak wolności drugiego"
"...życie daje przyjemność i chwałę, kiedy ma się pracę do wykonania i jest się w stanie ją
wykonać"
"Czy zatem mężczyźni różnią się tym od kobiet?
-A czym się nie różnią?
-Nie wiem (...) Wydaje mi się, że wymyślamy większość tych różnic, a później na nie
narzekamy"
"Mężczyzna rozdaje (...) kobieta zabiera"
"Najładniejszy głos na świecie na nic się zda, jeśli umysł nie zna pieśni"
"To nie broń i nie kobieta może stworzyć mężczyznę, ani też magia, ani jakakolwiek moc, nic
poza nim samym"
"Poza zapłatą, nagrodą, wykupem - poza wszystkimi transakcjami i równowagami jest wolność"
"Ale kobiety chyba boją się własnej siły, boją się samych siebie"
"Cała wielkość człowieka oparta jest na wstydzie, zbudowana z niego"
*wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki
sobota, 9 lutego 2013
"Kamienie na szaniec"
"A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei. Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec."
Tytuł: "Kamienie na szaniec"
Autor: Aleksander Kamiński
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Kategoria: powieść historyczna/ literatura faktu
Liczba stron: 240
I właśnie przy tego typu książkach mam największe problemy z napisaniem recenzji.
Skąd to się bierze? Może to przez sam fakt, że czytałam o autentycznym świecie, czasach, osobach.
O ludziach, których teraz brakuje w Polsce, którzy poświęcili życie za ojczyznę, w imię
wielkich spraw. Mam tak ogromny natłok myśli, że nie wiem od czego zacząć.
W "Kamieniach na szaniec" autor skupił się na trzech głównych autentycznych postaciach - Alku, Rudym i Zośce. Aleksy Dawidowski (Alek) był wiecznie roześmianym, "zabieganym", chętnym do wszystkiego młodzieńcem. Jego optymizm wręcz się z niego wylewał, dlatego chłopak był pocieszeniem dla swoich towarzyszy nawet w najgorszych chwilach. Tadeusz Zawadzki (Zośka) był urodzonym dowódcą. Zawsze opanowany, pomocny i zarazem skryty w sobie. Nikt, tak ja on, nie potrafił zaplanować działania. Pod każdym względem niemal perfekcyjny. Jan Bytnar (Rudy) największy przyjaciel Zośki, wieczny "konkurent" Alka, przeze mnie nazwany "polskim Einstein`em", albo "polskim MacGyver`em". Facet złota rączka. Niezwykle inteligentny, odważny i sympatyczny, podobnie jak jego (powyżsi) koledzy.
Wszyscy trzej, razem, doświadczyli okrucieństwa II wojny światowej. Jednak bierne przyglądanie się nie było w ich stylu. Jako harcerze i patrioci czuli się zobowiązani walczyć za ojczyznę. Żaden z nich na początku nie przypuszczał, że kiedyś sławić ich będzie cała Polska.
Książka "Kamienie na szaniec" opowiada właśnie o ich bohaterskich wyczynach; począwszy do Małego Sabotażu, czyli m.in. "wypadów na miasto" w celu zwinięcia niemieckich flag, malowania na murach napisów np. kotwicy Polski Walczącej, żółwia "pracuj wolno", "Niemcy leżą na wszystkich frontach", karykatur Hitlera itp.
Czytając powieść, niejednokrotnie się uśmiechałam i kibicowałam głównym bohaterom, miałam dreszczyk, gdy znajdowali się oni nie raz w niemałym niebezpieczeństwie, roniłam gorzkie łzy, gdy musiałam się z nimi pożegnać.
Jest to jedna z tych lektur szkolnych, które przypadły mi do gustu i zmusiły mój leniwy móżdżek
do (przynajmniej) minimalnego wysiłku.
Młodzież powinna czytać tego typu dzieła, by zdać sobie sprawę z tego, jak cierpieli nasi przodkowie, zwłaszcza ci, którzy walczyli i oddawali życie za naszą ojczyznę. Teraz się tak zastanawiam, ciekawe kim byłaby i czego by jeszcze dokonała ta wspaniała trójka, gdyby żyła. Pewnie teraz przewracają się w grobach, jak widzą, co się dzieje z Polską...Brakuje nam takich ludzi, oj brakuje.
P.S. Ostatnio na lekcji j.polskiego aż się we mnie zagotowało, jak chłopak powiedział, że książki czytać nie będzie, bo oglądał film pt. "Akcja pod Arsenałem". Film nigdy nie zastąpi książki i koniec kropka.
Ocena: 7/10
*Cytaty:
"...dom jest ostoją i otuchą, dodaje odwagi, zapewnia spokój."
"Z nami to jak z lasem, Hania. To i tamto drzewo pada pod siekierą, a tymczasem cały las rośnie i pnie się do góry..."
"Tylko odwaga i zdecydowanie połączone ze spokojem i trzeźwością dają powodzenie."
"...o poziomie sportowca nie decyduje nawet najlepsze boisko ani najbardziej wygodny ubiór, ani
skrupulatne przestrzeganie trybu życia sportowego - o poziomie sportowca decyduje co innego: jego
istotne uzdolnienia sportowe i jego praca nad sobą."
"Nie należy spatałaszyć szans, które dostaliśmy do rąk"
"W służbie potrzebny jest spokój, opanowanie, trzeźwa ocena, jasny umysł i pogoda ducha."
"Samotność, częsta towarzyszka wewnętrznej siły człowieka - przyciąga i zniewala otoczenie"
"...każda akcja - to szkoła odwagi, opanowania, to ciągłe wdrażanie w panowanie nad sobą; to jakby nabieranie nawyku odwagi i opanowania."
"Harcerstwo jest organizacją nastawioną nie na „żądanie” od społeczeństwa, ale na „dawanie” społeczeństwu, służenie mu."
"Oczywiście życie nie może składać się z samych powodzeń."
"Istotą każdego cierpienia jest to, że pożąda śmierci jak łaskawej i dobrej wybawicielki."
"Życie jest tylko wtedy coś warte i tylko wtedy daje radość, jeśli jest służbą."
"A jeśli w jakimś człowieku zespolą się zdolności przywódcze z nieprzeciętną inteligencją i charakterem, formuje się wtedy jednostka, przed którą może nie być osiągnięć niemożliwych."
"Twarde sumienia mają lotnicy niemieccy."
"Ale życie byłoby głupie i bezsensowne, gdybyśmy żyli tylko walką dzisiejszą, a nie przygotowywali się do jutra."
"Człowiek jest bardzo silny, zawsze wierzy w lepsze i szczęśliwsze jutro."
"Żadne wojsko nie idzie od zwycięstwa do zwycięstwa. Umiejętność znoszenie niepowodzeń jest wielką i ważną umiejętnością. Oczywiście, jeśli towarzyszy jej zdolność i chęć do wyciągnięcia nauki z porażek."
"Często tak bywa, że ludzie posiadający zacięcie przywódcze w stopniu skromnym - nadrabiają je marsową miną, ostrym spojrzeniem, wyniosłą postawą, stanowczym głosem. Przywódcy naturalni tego wszystkiego nie potrzebują. Tkwiąca w nich siła wyraża się w sposób nieuchwytny, niedostrzegalny, niepotrzebujący sztucznych akcesoriów."
"Walka jest nieodłącznie związana z przypadkiem i ze śmiercią."
"...na wojnie nie ma drobiazgów, jest tylko zwycięstwo lub klęska, życie lub śmierć."
"...walka musi iść w parze z ciągłym przygotowywaniem się do życie "cywilnego" w wyzwolonym kraju."
*wszystkie cytaty wybrane zostały z recenzowanej książki (niektóre z nich są wypowiedziami autentycznych bohaterów). Dodam jeszcze, że książka ta została napisana na podstawie zapisków Zośki!
niedziela, 27 stycznia 2013
"Rok 1984"
troszkę... surowiej. Chciałam zmienić skalę oceniania, ale nie będę już mieszać.
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki, którą czytałam w ramach konkursu polonistycznego.
Autorka bloga LINK ,napisała mi ostatnio w komentarzu, że: "lektury do konkursu polonistycznego są zawsze szansą aby przeczytać coś, po co normalnie w życiu by się nie sięgnęło."
Teraz mogę świadomie powiedzieć, że miała stuprocentową rację.
Po "Rok 1984" na pewno nie odważyłabym się zabrać, gdyby nie przymus. Nie żałuję ani minuty poświęconej na czytaniu tego dzieła!
"Do przyszłości czy przeszłości, do czasów, w których myśl jest wolna, w których ludzie różnią się między sobą i nie żyją samotnie – do czasów, w których istnieje prawda, a tego co się stało nie można zmienić. Z epoki identyczności, z epoki samotności, z epoki Wielkiego Brata, z epoki dwójmyślenia – pozdrawiam was!"
Tytuł: Rok 1984
Autor: George Orwell
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Kategoria: literatura współczesna choć bardziej pasuje mi tu określenie
futurystyczna antyutopia
Liczba stron: 220
W Londynie mieszka Winston Smith. Pracuje jako urzędnik Ministerstwa Prawdy, gdzie
zajmuje się "poprawianiem" artykułów prasowych (dopasowuje je do aktualnych potrzeb). Świat w którym żyje jest zniewolony i osaczony, pełen szpiegów, zdrajców, nieczułych ludzi...Pewnego dnia Winston udaje się do dzielnicy tzw. proli (najuboższej ludności) i w jednym ze sklepów kupuje zeszyt. Zaczyna pisać pamiętnik, gdzie opisuje spotkanie z Julią, urzędniczką Ministerstwa Sprawiedliwości (fałszuje dzieła literackie). Bohaterowie zakochują się w sobie, są szczęśliwi, mają podobne poglądy i razem dopuszczają się zbrodni przeciwko Wielkiemu Bratu.
W tym świecie nie ma jednak miejsca na miłość ani szczęście...
Londyn, ukazany przez Orwella, jest tak przerażającym i obrzydliwym miejscem, że czytelnikowi
robi się czasami po prostu niedobrze. Nie chodzi tu wyłącznie o szatę zewnętrzną, bardziej odrażający jest klimat tego miasta. Tutaj rządzi Wielki Brat (Partia) i on ustala zasady. Władza należy do niego. Nikomu nie wolno i działać, a nawet myśleć przeciw niemu, bo to uważa się za zbrodnię. Jedyne uczucia jakie powinny istnieć, to strach, nienawiść, pogarda dla drugiego człowieka. Nie ma miejsca na przyjaźń, miłość, szacunek, pożądanie... Człowiek jest tam jedynie bezmyślną kukiełką, manipulowaną i pod porządkowaną systemowi. Musi wierzyć w to, co głosi Wielki Brat; jeśli powie on, że 2+2=5, to masz w to uwierzyć. Wszechświat, prawa fizyki, historia...to wszystko należy do niego. Kreuje on swój własny świat. Świat pełen fałszu. Świat grozy. Świat który ma trwać wiecznie.
Mną, osobiście, wstrząsnął opis dzieci żyjących w Oceanii. Nienawidziłam ich i zarazem im współczułam. Maluchy, jak to one, podatne na manipulacje, bardzo szybko zamieniały się w potwory. Potrafiły podsłuchiwać rodziców, a jeśli usłyszały, że ojciec lub matka mówi coś przeciw panującemu ustrojowi, od razu donosiły o tym policji. Poza tym, zachowywały się egoistycznie, agresywnie, wręcz okrutnie i bezlitośnie wobec innych ludzi. Nie miały nawet za grosz współczucia...
Miłość, przyjaźń i porządnie innej osoby to była zbrodnia - kolejna rzecz, która po prostu zwaliła mnie z nóg. Winston i Julia właśnie jej się dopuścili. Wiedzieli, że mogą za to zginąć, wiedzieli, że w pewnym sensie byli już martwi.
Tematem tej powieści , antyutopii, jest tragedia ludzi żyjących w systemie totalitarnym. Autor opisał
tu upiorność rzeczywistości, w której ludzie są traktowani o wiele gorzej niż niewolnicy. Dzięki temu
dziełu uświadomiłam sobie, że człowiek to najmądrzejsza i zarazem najgłupsza istota na Ziemi.
Przyznać muszę, że nie lubiłam tego typu powieści. Gdy zaczynałam czytać, spodziewałam się, że
będzie to nudna gadanina o jakimś tam systemie. Trochę się pomyliłam... Nie wiem czemu, ale raz, czy dwa razy miałam takie "wcięcia" w czytaniu. Pierwszego dnia przeczytałam sto stron, potem nie mogłam się przemóc i czekałam trzy dni, a następnie znowu przeczytałam sporo kartek. Nie wiem z czego to wynika, może z pewnego rodzaju przygnębienia, które książka we mnie wywołała. Ale to nic, ważniejsze są tutaj inne sprawy.
"Rok 1984" nauczył mnie jednak przede wszystkim doceniać to co mam i w jakim świecie żyję; że mogę kochać bez ograniczeń, mogę mówić i myśleć na każdy temat, bo istnieje wolność słowa i myśli, że mogę poznawać świat kiedy chcę i gdzie chcę, że nie muszę się bać o własne życie, że jestem wolnym człowiekiem.
Powtórzę więc to po raz kolejny, nie żałuję ani trochę, że przeczytałam tę książkę!
Ocena 9/10
Cytaty:
"Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny."
"Kiedy wmawiasz w siebie, że coś widzisz, sądzisz zaraz, że wszyscy postrzegają to identycznie. Ale wierz mi, (...), rzeczywistość wcale nie jest czymś zewnętrznym. Rzeczywistość istnieje w umyśle ludzkim i nigdzie poza nim."
"Lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych."
"Może wariat to po prostu członek jednoosobowej mniejszości. Niegdyś oznaką szaleństwa było upieranie się, że ziemia obraca się wokół słońca; dziś wiara, że przeszłość jest niezmienna. Może tylko on jeden wierzył w niezmienność przeszłości; jeśli tak, był wariatem."
"Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny."
"Nie można zapomnieć o czymś jedynie dlatego, że się tego chce."
"Nic na świecie nie jest tak straszne jak ból fizyczny. W obliczu bólu nie ma bohaterów..."
"Przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie."
"Są rzeczy, własne czyny, po których nie można wrócić do siebie."
"To nie przez fakt, że ktoś cię słyszy, ale dlatego, że nie dajesz się ogłupić, trwa kulturowe dziedzictwo."
"Władza polega na poniżaniu i na zadawaniu bólu. Władza oznacza rozrywanie umysłów na strzępy i składanie ich ponownie według obranego przez siebie modelu"
"Władza to nie środek do celu; władza to cel. Nie wprowadza się dyktatury po to, by chronić rewolucję; wznieca się rewolucję w celu narzucenia dyktatury. Celem prześladowań są prześladowania. Celem tortur są tortury. Celem władzy jest władza."
"Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta."
"Jak można porozumieć się z przyszłością? Jest to z natury rzeczy niemożliwe. Albo przyszłość okaże się podobna do teraźniejszości, a wówczas nie zechce go słuchać; albo okaże się całkiem inna, a wtedy jego problemy będą dla niej zupełnie niezrozumiałe."
"Najgorszym wrogiem człowieka, pomyślał, jest jego układ nerwowy."
"Należy bronić tego, co oczywiste i prawdziwe, mniejsza, że naiwne."
"Początek zawiera w sobie koniec."
"Istotą wojny jest niszczenie - niekoniecznie zabijanie ludzi, lecz niszczenie wytworów ich rąk."
"Kłamstwo bezustannie o krok wyprzedza prawdę."
"Myślozbrodnia nie pociąga za sobą kary śmierci: myślozbrodnia JEST śmiercią."
*wszystkie cytaty (również z ramek) pochodzą z recenzowanej książki
piątek, 25 stycznia 2013
(Mini)stosik 2
I tak oto mamy kolejny, tym razem, mini stosik książek.
Od góry:
"Taniec Victorii" - Antonio Skarmeta
Kupiona w sieci sklepów na literę "B". Postanowiłam skolekcjonować kilka kryminałów i wolnej chwili je przeczytać.
"W zbawiennej próżni" - Ronlyn Domingue
Tak, jak poprzednia książka i ta została zakupiona w tym samym miejscu... również po 10zł. W tym przypadku jednak z czystej ciekawości i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
"Opętanie" - Erica Spindler
Kolejny kryminał, po tej samej cenie.
"Dni krwi i światła gwiazd" - Laini Taylor
To już, niestety, książka nabyta za grubsze pieniądze. Kontynuacja "Córki dymu i kości".
"Nadciąga burza" - Robin Bridges
Gdzieś czytałam recenzję tej książki i to zachęciło mnie do jej kupna. Zobaczymy, czy było warto...
I to tyle.
Zbieram i zbieram te książki, a czytać i tak muszę jakieś
dramaty, jak np. "Judasz z Kariothu" Rostworowskiego...
...uroki startowania w konkursie polonistycznym. ;/
P.S. Jak się Wam podoba nowy nagłówek?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.










